Nie mam co tu ściemniać. Wymiana na Filipinach to była najlepsza rzecz jaka mogła mnie spotkać. Nigdy nie zamieniłabym tego na jakiekolwiek inne miejsce. To, co stworzyło tak niepowtarzalny klimat to przede wszystkim ludzie, których poznałam na swojej drodze. Bynajmniej nie byli to tylko Filipińczycy. W zasadzie to przez ostatnie 3 miesiące w moim życiu zagościli Hindusi i Hinduski. Tak, tak. Nie ma co ukrywać, Hindusi pochodzący z całych Indii, Hindusi bystrzy, zabawni, niesamowicie gościnni, a co poniektórzy - przystojni :D
Mieszkając z Martą w akademiku i będąc jednymi białymi osobami tamże, otworzyłyśmy sobie drogę do eksploracji tegoż wielkiego i jakże kontrastowego kraju - Indii. A dlaczego? Bo na tą chwilę poznałam i zaprzyjaźniłam się z tyloma Hindusami i Hinduskami, że spokojnie mogę polecieć do Delhi, Bombaju czy Bangalore, nie martwiąc się, że zgubię się w tłumie. Bo teraz, w każdym zakątku Indii mam dobrych znajomych, od których dostałam setki zaproszeń "Gosia, just buy a ticket and call me. I'll be there. Don't worry about anything else" (Mansur Ali Khan). Tak więc wiem teraz na pewno - moją następną dużą wycieczką będą na 100% - INDIE!
A teraz trochę fotek... :)

najbliżsi znajomi

ja z moją najlepszą współlokatorką - Martą!

Our Last CP Call

Mansur

Sandy

Georgie

Zarik

Rahul vel Rob / Square pants

Deep

Chirag

Deep, Niranjan i Denise
Teraz jednak czas pożegnać się z AIMem, z ludźmi, z którymi żyłam przez ostatnie 3 miesiące.
Czas wyruszyć w dalszą podróż! Do zobaczenia, gdzieś w Azji! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz